Megan w Esquire – wielki powrót, czy wielka wpadka?

Sesja MF dla amerykańskiego czasopisma Esquire
Zaledwie kilka miesięcy po urodzeniu dziecka, Megan Fox znalazła się na okładce magazynu Esquire. I chociaż do figury Foxy przyczepić się nie można, to wątpliwości budzi cała reszta z sesją i wywiadem związana. Zacząć należy od samej okładki, która wydaje się być przynajmniej nietrafiona. Doczepiane włosy (?), nienaturalnie wyglądający dekolt, i brzuch, który śnić się powinien grafikowi, który go "poprawiał" przez najbliższe kilka lat. Sam wywiad też jest dosyć słaby. Dziennikarz przedstawia Megan jako uosobienie piękna, ideał i "ostatnią amerykańską seksbombę". Przy tym sama rozmowa schodzi na tematy egzystencjalne, żeby nie powiedzieć biblijne i cała sytuacja robi się nieco komiczna. Cały wywiad jest dziwnym miksem opowiadającym o wierze aktorki w Antychrysta, powodach dla których usuwa tatuaże, dlaczego zwolniła opiekunkę do dziecka, dlaczego nie chce być już sławna itd. I chociaż czytelnik może odnieść wrażenie, że Megan jest osobą całkiem rozsądną jak na Hollywood:
"Nie cierpię narkotyków. Nie lubię nawet pić alkoholu. Wszystko to dlatego, że źle się czuję gdy nie mam nad sobą kontroli. Muszę czuć, że kontroluję swoje ciało"
... to trudno mu  nie zmarszczyć brwi, gdy czyta o tym, że Foxy wierzy w kosmitów i potwora z Loch Nes. Zastanawia mnie na ile jest to jednak słabość dziennikarzy Esquire, a na ile sama Megan bierze udział - świadomie, lub nie - w budowaniu, no właśnie, nie za bardzo wiadomo jakiego wizerunku. Wywiad w całość po angielsku można przeczytać na stronach magazynu Esquire, a fotki obejrzeć w naszej galerii.

Skomentuj